wtorek, 20 września 2011


Jakiś czas temu nabyliśmy książkę Jeffreya Hamelmana o sztukach wypiekania chleba. Pisaliśmy o niej tutaj. Muszę jednak przyznać, że jest ona dość wyrafinowana jak dla początkujących domowych piekarzy jak my. Jest ona świetną encyklopedią niezbędnej wiedzy w zakresie pieczenia, hodowania zakwasów i formowania pięknych bochenków. Jednak, skomplikowane, czasochłonne receptury, minimalna ilość zdjęć, konieczność posiadania zakwasu w wielu wypiekach oraz wiele (niezgłębionych jeszcze przez nas) zagadnień, sprawia, że książka jest przeznaczona dla wykwintnego piekarza. Co zresztą objawiło się w kilku niestety nieudanych wypiekach… O rany, jak sobie przypomnę pierwsze bagietki według Hamelmana – nie dałoby się ich nawet piłą tarczową przekroić hehehe… Ale przecież nie od razu Rzym zbudowano, prawda? 

Nie poddając się, dziś znowu zajrzałam do księgi J.H z zamiarem ponownej pruby – chleb z pieczonymi ziemniakami od razu przykuł moją uwagę a skoro obiecałam, że wszystkie wrześniowe wpisy będą w pewnym stopniu poświęcone ziemniakom, to niech tak będzie! A do tego przepis nie wymagał użycia zakwasu chlebowego, który ostatnio niestety mi obumarł :( Wczytując się w przepis trochę się obawiałam, że znów może mi nie wyjść… więc zajrzałam do Liskowej Pracowni Wypieków i oczywiście znalazłam tam uproszczoną wersję tegoż samego chleba. Liskowy przepis różni się tym, że nie wymaga zrobienia zaczynu na dzień przed pieczeniem. Ale Jeffreyowa opcja pieczonych ziemniaków (u Liski gotowanych) w składzie chleba podobała mi się zdecydowanie bardziej. Proces pieczenia ziemniaków wydobywa i podkreśla ich smak, co lubię w nich najbardziej, no i do tego chrupiąca skórka… Hamelman podaje jeszcze kilka innych propozycji składnikowych - czosnek i rozmaryn, które pięknie wkomponowały się w całą recepturę. 
Równanie przedstawia się tak: 

Prostota przepisu Liski + Pieczone ziemniaki z czosnkiem i rozmarynem Hamelmana = Pełny Sukces!! 


Chleb z pieczonymi ziemniakami 

100 g ziemniaków 
400 g pszennej mąki chlebowej 
200-250 ml wody 
1,5 łyżeczki soli 
1 łyżeczka cukru 
1,5 łyżeczki drożdzy suszonych 
3 łyżki oliwy z oliwek 
3 ząbki czosnku 
2 gałązki świeżego rozmarynu 


Ziemniaki umyć, osuszyć i pokroić w małe kosteczki. Piec na blasze razem z czosnkiem i rozmarynem oraz kilkoma łyżeczkami oliwy na rozgrzanym grillu. Następnie, ostudzić ziemniaki i zagnieść niedbale widelcem. Spaloną skórkę pozostawić (ona nada chlebowi ładniejszego koloru). 
W dużej misce połączyć wszystkie składniki. Wodę należy dolewać stopniowo, jej ilość zależy od rodzaju mąki. Zagnieść gładkie i sprężyste ciasto (ręcznie lub mikserem). Przełożyć do miski wysmarowanej oliwą, przykryć folią i odstawić do wyrastania na godzinę. Następnie z ciasta uformować okrągły bochenek, który przełożyć do koszyczka lub miski wysypanej mąką. Odstawić do wyrastania na 45-60 minut. Kamień do pizzy (jeśli nie mamy, wystarczy blacha wyłożona papierem do pieczenia) wstawić do piekarnika i nagrzać do 240 st C. Wyrośnięty bochenek przełożyć na rozgrzany kamień, spryskać ścianki piekarnika wodą ze spryskiwacza lub na dno piekarnika wsypać ok. 1/2 szklanki kostek lodu. Po 10 minutach, zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 15-25 minut, do zrumienienia bochenka. Upieczony chleb przełożyć na kratkę kuchenną i ostudzić przed pokrojeniem. 



Smacznego!


Wykwintnym i bardziej doświadczonym piekarzom domowym z chęcia polecam książkę Jeffreya Hamelmana 'BREAD. A baker's book of techniques and recipes'. 




piątek, 16 września 2011


Ziemniaki, kartofle, grule, bulby, perki, pyry, bałabany, harcaki… Nazwijcie je jak chcecie… :)

Niech się zgłosi ten, kto nie lubi ziemniaków… Wątpię by znalazła się taka osoba. A przynajmniej nigdy nie spotkałam takiej na swojej drodze… Nasza miłość do ziemniaków nie zna granic, do każdego typu ziemniaka, słodkiego, słonego, ugotowanego, upieczonego, usmażonego na głębokim oleju… To jedne z najbardziej, jeśli nie najbardziej wszechstronnych warzyw korzeniowych. Są proste, obfite w składniki odżywcze i witaminy i smaczne pod każdą postacią. I najchętniej poświęcilibyśmy wszystkie wrześniowe wpisy na blogu rozmaitym ziemniaczanym daniom z całego świata. Tak więc zacznijmy od tego jakże banalnego a robiącego wrażenie (na talerzu). 


Ziemniaki Ala Hasselback pochodzą ze Szwecji, a nazwa wywodzi się od restauracji Hasselback, która po raz pierwszy zaserwowała je w tej formie. W niektórych restauracyjnych menu, można je spotkać pod nazwą ‘accordion potatoes’ (‘ziemniaki akordeonki’) i do dziś są przygotowywane w ten sam sposób, tak że każdy ziemniak pokrojony jest w cienkie plasterki, ale nie przez całą jego średnicę, a następnie prażony w maślanej oliwie z plasterkami czosnku spoczywającymi pomiędzy plasterkami. Poza eleganckim wyglądem, jest jeszcze jeden fenomen w tej metodzie – dzięki szczelinom pomiędzy plasterkami, ziemniak wystawiony na wysoką temperaturę piekarnika, staje się pięknie chrupiący na zewnątrz i delikatnie miękki i kremowy wewnątrz. To zdecydowanie podkreśla smak samego ziemniaka, który w ten sposób upieczony może być serwowany jako przystawka, jako dodatek do dania głównego lub przekąska. My polecamy pozostawienie skórki i spożywanie ziemniaka wraz z nią, gdyż wszystkie najważniejsze dla ziemniaka składniki odżywcze (Żelazo, Białka i Witaminka C) znajdują się tuż pod jego skórką. 




Składniki: porcja na 2 głodne osoby :)
Dwa duże ziemniaki (rodzaj według uznania), starannie umyte i osuszone. 
4 ząbki czosnku, pokrojone na cienkie plasterki
4 czubate łyżki stołowe masła
kilka łyżek oliwy z oliwek (wg uznania)
sól morska

Ponacinać każdy ziemniak na plasterki ale nie przez całą jego średnicę. W szczeliny między plasterkami włożyć cienkie plasterki czosnku. Opruszyć każdy ziemniak solą morską, gruboziarnistą. Następnie przykryć warstwą masła (grubość według uznania) i skropić oliwą z oliwek. W uprzednio nagrzanym do 220 stopni piekarniku (najlepiej z nawiewem) piec ziemniaczki na blasze przez 1 godzinę do momentu aż skórka będzie chrupiąca. Podawać gorące oblane dowolną ilością szpinakowo – orzechowego pesto. 



Pesto ze szpinaku i orzechów nerkowców. 
Inspiracja zaczerpnięta od Joy the Baker

2 duże garście młodego, świeżego szpinaku 
2 ząbki czosnku 
1/4 szklanki prażonych nerkowców 
2 łyżeczki soku z cytryny 
1/2 łyżeczki skórki z cytryny 
1/3 szklanki świeżo startego parmezanu 
sól i pieprz do smaku 
1/3 szklanki oliwy z oliwek 


Umieścić wszystkie składniki pesto w misce robota kuchennego i miksować do osiągnięcia drobno grudkowatej konsystencji. Doprawić solą i pieprzem do smaku. I gotowe!!! Nadmiar pesto przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiczku w lodówce. Może się przydać do różnego rodzaju makaronów lub z pieczywem czosnkowym jako przekąska. 

Smacznego i miłego weekendu wszystkim!


środa, 7 września 2011


Otwarcie się przyznajemy, że uwielbiamy mięsne potrawy… nie musimy być wegetarianami, żeby jednak zrozumieć jak ważne jest dobro zwierząt. Jako typowi mięsożercy, musimy godzić się z faktem, ze zwierzęta muszą umrzeć. Niemniej jednak, cenimy sobie, jeśli zwierzę jest dobrze chowane i dorasta w jak najbardziej naturalnym sobie środowisku. Szczególnie godnymi uwagi są kury, które wydają się być hodowane w najbardziej przerażających warunkach a to ze względu na coraz bardziej rosnące zapotrzebowanie światowego rynku. Tak więc, kury, które trafiają na półki naszych sklepów wyglądają świetnie, tylko czy zdajemy sobie sprawę z tego jakie życie wiodły zanim zostały tak pięknie poukładane by przyciągnąć nasze oko w supermarkecie? Cała sprawa uświadamiania społeczeństwa była już poruszana przez wiele organizacji przyjaznych zwierzętom, jednak kucharze - celebryci mają największą przewagę w tej kwestii… Szczególnie zapadła mi w pamięci kampania Jamiego Olivera z 2007 roku, której istotą było pokazanie, często odrażających scen z życia hodowanych kur. Dzięki temu społeczeństwo jest w stanie podejmować świadome decyzje o tym co jeść a nie wspierać przemysł drobiowy, który skutecznie ukrywa przed nami szokującą prawdę o warunkach hodowli kurcząt. Ciekawym aspektem akcji Jamiego było to, że nie namawiała ona do absolutnego przejścia na wegetarianizm, ale pobudzała do świadomego dokonywania wyboru. My dokonaliśmy już wyboru… A wy? Zachęcamy Was do obejrzenia całego eksperymentu Jamiego Olivera, który miał znaczący wpływ na spadek kupna kurcząt hodowanych w klatach w Wielkiej Brytanii. Cały program możecie obejrzeć TUTAJ  

A tymczasem my na stole dziś mamy  pięknego, smacznego ‘free range’ kurczaka według przepisu Jamiego Olivera. 


Pieczony kurczak z warzywami i tymiankiem 


1,5 kg kurczak ‘free range’ 

 2 średnie cebule 
2 marchewki 
2 laski selera 
 1 główka czosnku 
oliwa z oliwek 
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz 
1 cytryna 
mały pęczek świeżego tymianku, rozmarynu, szałwia, lub mieszanina wszystkich tych ziół 


Natrzeć kurczaka od środka i od zewnątrz dużą ilością soli i świeżo zmielonym pieprzem – najlepiej zrobić to z samego rana. Następnie przykryć, wstawić do lodówki i trzymać do momentu rozpoczęcia szykowania obiadu. Dzięki temu mięso będzie po upieczeniu naprawdę chrupiące i wyśmienite.
Wyjmij kurczaka z lodówki na 30 minut przed włożeniem do pieca.
• Rozgrzej piekarnik do 240 ° C/475 ° F / gaz 9
• Nie trzeba obierać warzyw - wystarczy je umyć i posiekać na dowolnej grubości kostki
• Podzielić główkę czosnku na ząbki, pozostawiając je nieobrane
• Wrzucić wszystkie warzywa i czosnek na dużą formę do pieczenia i skropić oliwą z oliwek, doprawić solą i pieprzem
• Ostrożnie nakłuć cytrynę, używając końcówki ostrego noża
• Umieść cytrynę wewnątrz kurczaka razem ze wszystkimi ziołami
• Umieść kurczaka po środku formy do pieczenia, pomiędzy warzywami, wrzucić ziemniaki i całość włożyć do nagrzanego piekarnika
• Zmniejszyć temperaturę natychmiast do 200 ° C/400 ° F / gazu 6 i piec kurczaka około 1 godzinę i 20 minut
• W połowie pieczenia podlać kurczaka sosem, który się z niego wydzielił i jeśli warzywa wyglądają na suche, dodać troszkę wody, aby zatrzymać ich nadmierne spieczenie
• Po upieczeniu podawać z ulubionymi sałatkami lub surówkami.


Smacznego i spokojnej nocy!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...